Forum www.rajdlawyobrazni.fora.pl Strona Główna
 Forum
¤  Forum www.rajdlawyobrazni.fora.pl Strona Główna
¤  Zobacz posty od ostatniej wizyty
¤  Zobacz swoje posty
¤  Zobacz posty bez odpowiedzi
www.rajdlawyobrazni.fora.pl
Miejsce dla każdego miłośnika pisania
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie  RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
 
Mrok w sercu (romans, akcja, dramat, b.n.)

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.rajdlawyobrazni.fora.pl Strona Główna -> Opowiadania Dwuosobowe Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Mrok w sercu (romans, akcja, dramat, b.n.)
Autor Wiadomość
Raika
Moderator
Moderator



Dołączył: 11 Sie 2014
Posty: 466
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 20:39, 04 Wrz 2016    Temat postu: Mrok w sercu (romans, akcja, dramat, b.n.)
 
<center>◤ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ◥



◤ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ◥

Skąd ten MROK?

Serce jest pokryte wieloma bliznami. O niektórych wiemy, inne są jednak problemami, które ignorujemy. Chociaż naprawdę niewielkie, potrafią się stopniowo nawarstwiać, aż staną się ciemnością. Mrokiem, który rośnie w siłę, spychając pozytywne doświadczenia na dalszy plan. Ta niewielka plamka na tle naprawdę wspaniałych wspomnień, potrafi przyćmić każde z nich i zmusić nas do marginalnych czynów. Co zrobimy, jeśli ta ciemność stanie się częścią naszej duszy? Co zrobimy, jeśli jest ona dla nas tak bardzo uzależniająca jak krew, która daje nam życie?

◤ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ◥

Raika jako Clary
Lavender jako Alex

◤ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ▲ ◥</center>



Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Raika dnia Nie 20:40, 04 Wrz 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
Lavender
Świeża krew
Świeża krew



Dołączył: 25 Sty 2016
Posty: 3
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 22:37, 04 Wrz 2016    Temat postu:
 
<center>



Imię: Alex
Nazwisko: Greyson
Wiek: 19 lat
Płeć: Mężczyzna
Orientacja: Hetero

</center>



Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lavender dnia Pon 19:44, 05 Wrz 2016, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
Raika
Moderator
Moderator



Dołączył: 11 Sie 2014
Posty: 466
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 23:09, 04 Wrz 2016    Temat postu:
 
<center>

Imię: Clary
Nazwisko: Dwight
Wiek: 18 lat
Orientacja: Hetero</center>



Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Raika dnia Pon 20:28, 05 Wrz 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
Lavender
Świeża krew
Świeża krew



Dołączył: 25 Sty 2016
Posty: 3
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 19:37, 05 Wrz 2016    Temat postu:
 
Zerwałem się z łóżka usilnie próbując zaczerpnąć tchu. W pokoju panowała zupełna cisza, jedynym dźwiękiem, jaki mogłem zarejestrować było rozszalałe bicie mojego serca. Stałem w miejscu odczuwając strach przed wykonaniem jakiegokolwiek ruchu. Nie chciałem nawet przymknąć powiek w obawie, że obrazy z koszmaru znów pojawią się w moim umyśle.
- Uspokój się kretynie – wypowiedziałem te słowa tak szybko, że nie miałem pewności czy rzeczywiście wydobyły się z moich ust. Przypominały raczej śpieszny szum wiatru, niż zdanie powiedziane przez praktycznie dorosłego mężczyznę. Gdyby którykolwiek z moich znajomych zobaczył mnie w podobnym stanie, z pewnością straciłbym na autorytecie. Oto ja, Alex Greyson, chłopak przed, którym chyliło się całe liceum Clintona, panikowałem niczym zlękniona dziewczynka. Dlaczego pozwalałem by koszmary, wymysły mojej chorej wyobraźni, otępiały mnie do tego stopnia?
- Woda – powiedziałem już nieco pewniejszym głosem. Tak, woda zdecydowanie była tym, czego w tym momencie potrzebowałem. Mimo tego, że nie miałem na sobie nic poza luźnymi spodniami od piżamy, czułem się rozpalony.
Wyszedłem ze swojego pokoju i najciszej jak potrafiłem skierowałem się w stronę kuchni. Zapaliłem jedno ze słabszych świateł i wyciągnąłem wodę z lodówki. Zdecydowanie wolałem schłodzone napoje. Karen, moja matka adopcyjna pamiętała o moich upodobaniach, dlatego wiedziałem, że zawsze mogłem liczyć na wyjątkowo zimną wodę czekającą na mnie w lodówce. Z wdzięcznością wziąłem spory łyk nie trudząc się przelaniem płynu do szklanki.
- Nie możesz spać? - uniosłem jedną brew ku górze, gdy usłyszałem delikatny kobiecy głos, który zdecydowanie nie należał do Karen. Odwróciłem się z lekką niepewnością by spojrzeć na drobną blondynkę. No tak, prawie zapomniałem o przyjeździe siostrzenicy Karen. Przez jakiś czas miała z nami mieszkać, właśnie zaczynała naukę w moim liceum. Ostatnio bywałem w domu tak rzadko, że praktycznie nie zdawałem sobie sprawy z tego co się tu działo.
- Bezsenność – odparłem lakonicznie – Ale to tylko jedna z moich ciekawych cech – dodałem najwidoczniej wprawiając ją w lekkie osłupienie. Była jakieś dwie głowy niższa ode mnie i bardzo szczupła – Niezła piżamka – rzuciłem spoglądając na różowe spodenki w kaczuszki i bluzeczkę, która mogła uchodzić za karnawałową kreacje dla pięciolatki. Minąłem dziewczynę chcąc wrócić na górę, jednak zmuszony byłem zatrzymać się, gdy blondynka znów postanowiła się odezwać. Zrobiłem to raczej z ciekawości niż z grzeczności.
- Zastanawiałam się… W poniedziałek zaczyna się szkoła, a ja nadal nikogo tu nie znam. Nie chciałbyś pokazać mi miasta? - nie odpowiadając na pytanie, podszedłem do niej, bezceremonialnie chwyciłem ją w talii i posadziłem na blacie. Zignorowałem cichutki krzyk, który wydobył się z jej ust.
- Powiedz… - szepnąłem chwytając między palce kosmyk tych jej długich włosów – Czy ja wyglądam na niańkę? - dziewczyna pokręciła lekko głową - No właśnie. To może na przewodnika? - znów odpowiedziała w ten sam sposób – No dobrze, skoro już to ustaliliśmy, o dwudziestej gram z chłopakami w „Black Roses”, możesz iść, ale musisz sama się sobą zająć. Pasuje? - tym razem pokiwała głową, zdecydowanie bardziej energicznie – Fajnie – powiedziałem bez większego entuzjazmu.
Odsunąłem się od dziewczyny i udałem się do swojego pokoju. Za nic w świecie bym tego nie przyznał, ale byłem wdzięczny małej blondynce za to, że odciągnęła mnie od myśli o koszmarze.






Karen zaadoptowała mnie, gdy miałem dziewięć lat. Wcześniej pomieszkiwałem w domu dziecka, chociaż nazwanie podobnego miejsca „domem” było sporym niedomówieniem. Moja opiekunka nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, jak bardzo wdzięczny jej byłem. Miała zaledwie dwadzieścia siedem lat, gdy zdecydowała się wziąć mnie pod swój dach. Pomimo tego, że nie cieszyłem się wśród ludzi zbyt dobrą opinią, wobec Karen zachowywałem się wręcz wzorowo. Nigdy nie sprawiałem jej problemów. Czasem wydawało mi się, że patrzyła się na mnie z dumą. Tak jak w tej chwili, gdy siedzieliśmy razem przy kuchennym stole, a ona zerkała na mnie znad kubka porannej kawy.
- Czemu mi się tak przyglądasz, Karen? - spytałem odgryzając kawałek nad pieczonego tosta. Kobieta wzruszyła ramionami z delikatnym uśmiechem.
- To nic takiego. Po prostu ciężko mi uwierzyć, że to już ostatni rok – uniosłem pytająco brew, nie do końca pewny o co jej chodziło – W szkole, głuptasie. Za kilka miesięcy będziesz oficjalnie uznawany za absolwenta.
- O ile nie wykręcę ci numeru i nie postanowię rzucić szkoły – powiedziałem z szerokim uśmiechem. Karen skarciła mnie wzrokiem.
- Wykręciłbyś raczej numer samemu sobie.
- Celna uwaga – rzuciłem.
- Hayley mówiła, że zgodziłeś się gdzieś ją zabrać wieczorem – Karen była mistrzynią w sprawnych zmianach tematu. Ja natomiast nie byłem pewien o kogo w ogóle chodziło.
- Co znowu za Hayley? - nie było mi dane usłyszeć odpowiedzi, gdyż do kuchni weszła blondynka, z którą wczorajszej nocy uciąłem sobie pogawędkę.
- Dzień dobry, Hayley – przywitała się Karen przesadnie akcentując imię naszej nowej lokatorki.
- O tak, dzień dobry HAYLEY – dziewczyna niepewnie przysiadła się do stołu i zaczęła spokojną konwersację z moją prawną opiekunką. Nie przysłuchiwałem się ich rozmowie, standardowo nie wykazywałem większego zainteresowania ludźmi. Skubiąc tosta spojrzałem za okno. Wakacje oficjalnie kończyły się w poniedziałek, jednak słońce postanowiło opuścić nas nieco wcześniej. Na zewnątrz było pochmurnie, co jednak ani trochę mi nie przeszkadzało. Nie narzekałbym, gdybym musiał mieszkać w miejscu, w którym przez cały czas byłoby chłodno. Nie przepadałem za ciepłem, a wakacje wcale nie były moim ulubionym okresem w roku. Jeżeli miałbym wybierać, postawiłbym raczej na ferie zimowe.
- No dobrze – Karen podniosła nieco głos, najwyraźniej chcąc zwrócić moją uwagę – Świetne z was towarzystwo, ale muszę iść do pracy.
- W sobotę? - spytałem.
- Pracujemy nad ważnym projektem – powiedziała kobieta wstając z krzesła i przewieszając sobie przez ramię wcześniej przygotowaną torbę. Kiwnąłem głową, byłem przyzwyczajony do jej trybu pracy. Często nie miała wolnego przez całe tygodnie. Była fotografem ściśle współpracującym z agencją modelek, której nazwy nawet nie próbowałem sobie przypomnieć. Tak jak wspominałem, niespecjalnie interesowałem się tym co działo się w moim otoczeniu.
Karen wyszła z domu, a ja spojrzałem na siedzącą nieopodal Hayley.
- Cóż, zostaliśmy tylko we dwoje – powiedziałem po czym nonszalancko wstałem z krzesła – A teraz zostajesz sama – dodałem kierując się do swojego pokoju.


- Stary, to jest po prostu chore – powiedział Sam dosłownie rozwalony na moim fotelu. Patrzył na mnie kręcąc młynki palcami, a jego wzrok zdawał się wydawać psychoanalizę. Miałem ochotę powiedzieć mu, żeby się odpierdolił. Sam był dla mnie tym, kogo ludzie zwykli nazywać przyjacielem. Tak w końcu powinno się mówić o osobach, z którymi spędza się znaczą ilość czasu i które darzy się względnym zaufaniem. Lubiłem Sama, to fakt, jednak tylko wtedy gdy siedział cicho bądź przynajmniej nie odzywał się zbyt wiele. On jednak nadawał praktycznie bez przerwy, wszędzie było go pełno, podczas gdy ja należałem do osób bardziej wycofanych. Czasem miałem wrażenie, że koleś lubił spędzać ze mną czas, bo jako nieliczny pozwalałem mu się wygadać. Chyba nawet nie zauważał tego, że najczęściej go nie słuchałem.
- A w ogóle to musisz mieć zawsze tak ciemno w tym pokoju? Nie odsłaniasz czasem tych rolet? - Sam zaczął podnosić się z fotela i podchodzić do okna.
- Spróbuj dotknąć tych rolet, to ci przypierdolę – powiedziałem tym samym sprawiając, że blondyn o bujnie kręconych włosach wrócił na swoje miejsce szybciej niż je opuścił.
- I tak, masz rację, te sny są chore – mruknąłem. Przed chwilą miałem okazję nieco opowiedzieć o powodach mojej bezsenności – Pozwoliłbym ci wysnuć jakąś ciekawą teorię na ten temat, ale musimy spadać – powiedziałem spoglądając na zegarek. Zaczynaliśmy o dwudziestej, a powinniśmy być w klubie dobre pół godziny wcześniej.
- A co z tą Hayley? Dobra z niej sztuka? - wzruszyłem ramionami.
- Bo ja wiem. W sumie to jej nie znam – odparłem obojętnie.
- Nie pytam czy ją znasz, Alex, pytam czy fajna z niej dupa – przewróciłem oczami z irytacją. No tak, w końcu to powinno się dla mnie liczyć najbardziej. „Fajna dupa”. Sam wydał z siebie jęk, gdy nie doczekał się odpowiedzi – To jest bardziej chore niż te twoje sny. Masz wyjebane na wszystkie dziewczyny wokół ciebie, nieważne jak fajne dupy by z nich były.
- Powiesz jeszcze raz „fajna dupa”, a ci przywalę – powiedziałem i wyszedłem z pokoju. Momentalnie natknąłem się na Hayley, która wychodziła z pokoju w obcisłych czarnych spodniach i czerwonej bluzce ze sporym dekoltem. Butami na obcasie usiłowała dodać sobie kilka centymetrów.
- To zdecydowanie nie jest piżamka z wczoraj – powiedziałem.
- Nie, zdecydowanie nie jest – odparła nie siląc się na uśmiech. Uprzejmości mieliśmy już za sobą.
Sam dołączył do nas od razu przechodząc do konwersacji z Hayley. Wziąłem kluczyki od samochodu i swoim zwyczajem nie zwracałem uwagi na rozmawiających obok ludzi.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
Raika
Moderator
Moderator



Dołączył: 11 Sie 2014
Posty: 466
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 21:25, 08 Wrz 2016    Temat postu:
 
To była długa i wyczerpująca droga. Kilka godzin spędziłam na próbach wyjaśnienia śmierci moich rodziców, to było dla mnie taką samą zagadką jak na samym początku. Nie wiedziałam czy kiedykolwiek uda mi się odkryć prawdę, ale nawet nie wiem czy chciałam. Im dłużej nad tym rozmyślałam, tym więcej rozbieżności widziałam, nie tylko w tym jednym wydarzeniu, ale także i w wielu sytuacjach, które miały miejsce jeszcze za ich życia. Latami coś przede mną ukrywali, ale nigdy nie czułam się z tym źle. Przynajmniej nie do tej pory.
- Już powoli dojeżdżamy, proszę pani – taksówka w końcu docierała do celu, a ja poczułam zmęczenie, które do tej pory nie dawało o sobie znać. Gdyby nie pomoc kierowcy, wnoszenie bagażu zajęłoby mi dwa razy więcej czasu i tylko dlatego zapłaciłam mu spory napiwek. Mężczyzna nie zdążył jednak odjechać, kiedy drzwi jednorodzinnego domu otworzyły się i z hukiem rąbnęły o ścianę.
- CLARY! – moja kuzynka niemal wyskoczyła z domu, rzucając się w moim kierunku i prawie zwalając z nóg. Po raz pierwszy decyzja o założeniu butów na płaskim obcasie była właściwa. – Jak ja cię dawno nie widziałam! – pisnęła, przytulając mnie tak, jakbym o mały włos uniknęła tragicznej śmierci. Jej uścisk był tak mocny, że straciłam oddech.
- Jess, dusisz mnie – wydukałam, ale dzięki temu kobieta się odsunęła, złapała mnie za ramiona i spojrzała mi prosto w oczy. – Niech no ja ci się przyjrzę – wyśpiewała, zjeżdżając swoim wzrokiem na mój biust i na nim się zatrzymując. – Zdecydowanie wydoroślałaś – dodała i jeszcze raz mnie uścisnęła, ale o wiele lżej. Zaraz potem odsunęła się, dając mi zaczerpnąć tchu. – Kiedy ostatnio się widziałyśmy? Jakieś…
- Dziesięć lat temu – dokończyłam za nią biorąc jedną ze swoich walizek w ręce.
- To było tak dawno?! – zdawała się być tym niemal oburzona.
- Moi rodzice raczej nie byli zbyt… rodzinni – podjęłam temat, pozwalając jej złapać kolejne dwa bagaże i pociągnąć je do budynku.
- U nas w rodzinie rzadko kto jest – machnęła ręką lekceważąco, po czym zaczęła wspinać się po schodach na pierwsze piętro, gdzie znajdowały się sypialnie. Wystrój wnętrza był co najmniej zadziwiający. W przeciwieństwie do mojego rodzinnego domu, w którym większość była spowita ciemnymi kolorami, ten budynek świecił… czystością bym powiedziała. Meble były kremowe, a ściany zbyt białe, żeby można było uwierzyć w to na słowo.
- Nie razi cię to wszystko? – spytałam, rozglądając się po każdym pomieszczeniu i praktycznie wszystkie były o takiej samej barwie.
- A daj spokój. Twoi rodzice to chyba całe życie żyli w żałobie… - odpowiedziała, zatrzymując się w końcu przy jednym z pokoi. – Jako, że wychowałaś się w ciemnym otoczeniu, musiałam się poświęcić – podjęła temat, otwierając pomieszczenie, w którym ściany były w mocno czerwonym kolorze. – Chciałam zrobić różowy, ale uznałam, że wtedy byś nawet nie weszła. To od teraz twój pokój, a do szkoły już cię zapisałam – niemal zakrztusiłam się własną śliną, słysząc końcówkę. Nigdy do tej pory nie chodziłam do szkoły, to ona przychodziła do mnie. Miałam indywidualne nauczanie i szczerze mówiąc wolałam, żeby tak zostało. Jednak nie zdążyłam pisnąć choćby słówka, kiedy kuzynka mnie zatkała. – E e e… - pokręciła palcem przed moim nosem. – Jesteś nastolatką i w dodatku inteligentną. Nie możesz marnować tego potencjału.
- Ale…
- Sz! – przyłożyła mi palec do ust, uśmiechając się i wychodząc z pokoju. – Lekcje zaczynasz w poniedziałek, a jutro, jak się wyśpisz, wybieramy się na koncert – i na tym zakończyła się nasza rozmowa, a ja zostałam sama ze świadomością, iż miałam zacząć naukę.

Pierwszy raz od bardzo dawna mogłam się wyspać. Chyba nawet nigdy nie miałam ku temu okazji, bo rodzice zawsze budzili mnie wcześniej. Czułam się z tym dziwnie, ale jednocześnie naprawdę dobrze. Byłam wypoczęta tak, jakbym przespała co najmniej rok. Co prawda ominęło mnie pół dnia, ale nie zdarzyłoby się wtedy zbyt wiele. Obudziłam się w idealnym momencie, bo właśnie wtedy, miałam zacząć przygotowywać się do tego całego koncertu. Szczerze mówiąc, pomimo nowego otoczenia, chciałam się tam wybrać. Wiedziałam na czym to polegało i podobała mi się ta wizja. Tylko kilka razy brałam udział w takich wydarzeniach, ale każdy zapadł mi w pamięć równie świetnie. Bawiłam się niesamowicie i nie chciałam z tego rezygnować tylko dlatego, że powinnam być w żałobie. Jessice na pewno chodziło o to, abym zapomniała o śmierci rodziców. Prawdopodobnie słyszała jak od wczoraj budziłam się kilka razy z krzykiem. Wciąż odtwarzałam sobie moment, w którym policjant przekazał mi te tragiczne wieści.
- Wyglądasz w tym wyśmienicie! – pisnęła kobieta, kiedy wyszłam z pokoju już gotowa. Miałam na sobie przylegającą sukienkę. Trzymała się na „pętli” zakładanej przez głowę i była uszyta tak, żeby odsłaniać kawałek zebranego do środka biustu. Sięgała do połowy ud i zakończona była lekkim trójkątem. Od czubka tej figury w górę, aż pod obwód piersi materiał marszczył się do środka. Założyłam także szpilki na grubym obcasie. Przy kostce zapinało się je paskiem ze złotą szlufką w kształcie prostokąta i miały niezakryte palce. Wszystko było w czarnym kolorze. – I nawet ta czerń teraz nie przeszkadza – dodała, klaszcząc w dłonie i spoglądając na moją twarz. – Ale jeszcze czegoś brakuje – złapała mnie za rękę i pociągnęła do swojej sypialni, która do tej pory wprawiała mnie w osłupienie. – Siadaj, zrobimy ci makijaż – oznajmiła, sadzając mnie na obrotowym krześle biurowym, po czym wyciągnęła pełno kosmetyków. Wystarczyła kilka minut, żebym poczuła się jak zupełnie inna osoba, która tylko poszczególnymi elementami wyglądu przypominała Clary Dwight. – I gotowe! Taksówka będzie lada moment – podskoczyła podekscytowana, a ja z otwartą buzią przyglądałam się swojemu odbiciu w lustrze. Usta były podkreślone bardzo intensywnie czerwoną szminką. Na powiekach nie było zbyt wiele cienia, bo cały efekt gwarantowały ciemne kreski tuż nad rzęsami. Te także zostały uwydatnione wyjątkowy dobrym tuszem oraz rozczesane, żeby nie były sklejone. Na policzkach miała ledwie widoczny odcień różu i wyjątkowo dobrze komponował się z całą resztą. – No chodź! – Jessica znowu mnie pociągnęła, po drodze jeszcze używając na mnie jednych ze swoich perfum i akurat wtedy podjechał nasz transport. Obie złapałyśmy w ręce kopertówki, po czym ruszyłyśmy.

Muzykę słyszałyśmy już z daleka. W środku dudniła niczym tysiące bębnów afrykańskich, ale nie była zła. Wszyscy już sięgali po alkohol, dlatego i ja sobie nie odmówiłam jednego drinka. Spodziewałam się, że będę go piła dosyć długo, dlatego nie zdziwiło mnie to, że podczas rozpoczynania koncertu, szklanka była dalej do połowy pełna. Dopóki nie spojrzałam na scenę, uważnie pilnowałam czy nikt mi czegoś nie dosypuje, bo nigdy nic nie wiadomo. Kiedy jednak zwróciłam uwagę na wokalistę, całkowicie o tym zapomniałam. Widziałam w swoim życiu wielu naprawdę przystojnych mężczyzn, jednak ten mnie onieśmielił. Smak drinka, który do tej pory wydawał mi się naprawdę dobry był niczym w porównaniu z tym, co nagle poczułam w podbrzuszu. Kiedy wpatrywałam się w to, jak on śpiewa, a ledwie widoczne kropelki potu spływają po jego czole, miałam naprawdę wielką ochotę wskoczyć na scenę tylko po to, żeby zwrócić na siebie jego uwagę. To pragnienie towarzyszyło mi niemal przez cały koncert, jednak kiedy tylko muzyka ucichła, dosyć boleśnie wróciłam do rzeczywistości, kiedy ktoś wbił mi w bok swój łokieć. Trans, w który wpadłam podczas występu wokalisty zniknął w zastraszającym tempie, a ja odruchowo poluźniłam uścisk na szklance, która wysunęła mi się z palców. W ostatniej chwili złapałam szklankę, udaremniając roztrzaskanie się na kawałeczki, ale niestety jej zawartość pokryła czyjąś bluzkę.
- Przepra… – zaczęłam podnosząc głowę, jednak głos uwiązł mi w gardle, kiedy swoim spojrzeniem natrafiłam na oczy TEGO mężczyzny. – …szam… – dokończyłam, przełykając ślinę i nie przestając się w niego natarczywie wpatrywać.



Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Raika dnia Czw 21:26, 08 Wrz 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.rajdlawyobrazni.fora.pl Strona Główna -> Opowiadania Dwuosobowe Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

 
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo

Powered by phpBB © 2004 phpBB Group
Galaxian Theme 1.0.2 by Twisted Galaxy