Forum www.rajdlawyobrazni.fora.pl Strona Główna
 Forum
¤  Forum www.rajdlawyobrazni.fora.pl Strona Główna
¤  Zobacz posty od ostatniej wizyty
¤  Zobacz swoje posty
¤  Zobacz posty bez odpowiedzi
www.rajdlawyobrazni.fora.pl
Miejsce dla każdego miłośnika pisania
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie  RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
 
Draconis Memoria (kontynuacja, fantasy, homo, +18)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.rajdlawyobrazni.fora.pl Strona Główna -> Opowiadania Dwuosobowe Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Draconis Memoria (kontynuacja, fantasy, homo, +18)
Autor Wiadomość
Marq Mortis
Pierwszy stopień wtajemniczenia



Dołączył: 12 Sie 2014
Posty: 77
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Mordor, Ul. Ciemna 4
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 22:07, 14 Gru 2016    Temat postu:
 
<center>Vagan</center>

Wywrócił tylko oczami na Velucę. Mógł sobie spać z Tiną - ale wtedy co byłoby Vaganową poduszką?
- Wyobraź sobie, że nic innego prócz Tiny pod głowę nie mam - mruknął, kładąc się na całkiem miękkich skórach. Tina położyła się prawie pod ścianą tak, że leżała też trochę na rozłożonym posłaniu, a Vagan położył głowę na jej miękkim, puszystym brzuchu. Białe włosy orka wręcz zlewały się z futrem - miał je teraz rozpuszczone i przerzucone przez ramię.
- Idziesz spać? - zapytał, zerkając na rudzielca.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
Cherry
Gamer
Gamer



Dołączył: 13 Sie 2014
Posty: 78
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Księżycowe Pola
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:41, 14 Gru 2016    Temat postu:
 
<center>Veluca</center>

Veluca westchnął w odpowiedzi.
- Wyobraź sobie, że przez pięćset lat życia nie miałem nigdy niczego pokroju poduszki - wymamrotał. - Może dlatego, że nie ma poduszek w takich rozmiarach - dodał mimochodem.
Jedyną jego odpowiedzią na pytanie orka było podejście i położenie się obok na plecach, wbijając wzrok w sufit. Mógł trochę odpocząć od tego ciągłego łażenia, marznięcia i wszystkiego, chociaż kilka dni. A mając czas na myślenie, miał czas, żeby poczuć tęsknotę, aż ta przeklęta woda znowu zebrała się w jego oczach.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
Marq Mortis
Pierwszy stopień wtajemniczenia



Dołączył: 12 Sie 2014
Posty: 77
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Mordor, Ul. Ciemna 4
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 19:10, 16 Gru 2016    Temat postu:
 
<center>Vagan</center>

Vagan mruknął tylko coś nie do końca zrozumiałego i otulił się bardziej skórami starając się raczej unikać kontaktu z chłopakiem. Któż bowiem mógł wiedzieć, czy Veluce nie zachce się kłócić o to, że go tyrpnął ramieniem? Zresztą, znając życie chłopak i tak się sam przybliży. Orkowie, szczególnie ci żyjący w zimniejszym klimacie, mieli wyższą temperaturę ciała, a Veluca lgnął do ciepła.
- Mów sobie jakie tam dziwactwa sobie chcesz - mruknął Vagan, wtulając twarz w miękkie, puszyste futro Tiny. - Dobranoc.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
Cherry
Gamer
Gamer



Dołączył: 13 Sie 2014
Posty: 78
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Księżycowe Pola
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 8:10, 17 Gru 2016    Temat postu:
 
<center>Veluca</center>

Niczego nie odpowiedział, odpływając we własne myśli. Zresztą, fakt ten szybko uśpił smoka i Vagan całkowicie nie mylił się w tym, że Veluca się w niego wtuli mimowolnie przez sen. Jak ciepło by mu nie było, jego ciało żądało jeszcze więcej ciepła.
Niestety, Veluca nie miał zbyt spokojnego snu i przebudzony koszmarem nie dotrwał świtu. Na szczęście nie zwykł pokazywać swoich koszmarów przez budzenie się z krzykiem ani nic w tym stylu. Ork jeszcze spał i Veluca nie zamierzał go budzić tylko po to, żeby poczuć się lepiej. Zresztą nie był małą dziewczynką.
Postanowił, że sam wstanie, założy płaszcz i pójdzie na spacer. Na zewnątrz jaskini było okrutnie zimno i ciemno, ale smok nie bał się ciemności ani zgubienia drogi. Zamierzał wrócić, kiedy w samotności poukłada swoje myśli.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
Marq Mortis
Pierwszy stopień wtajemniczenia



Dołączył: 12 Sie 2014
Posty: 77
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Mordor, Ul. Ciemna 4
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 18:43, 18 Gru 2016    Temat postu:
 
<center>Vagan</center>

Obudził się już sam, otulony w mięciutkie futra w tak przyjemny sposób, że przez chwilę nie chciał się ani ruszać, ani nawet przejmować rudzielcem, który powinien był spać, a którego nie było. Po chwili jednak westchnął i przesunął głowę tak, że nie leżał już na Tinie.
- Idź - powiedział do wilczycy. - Znajdź Velucę i przypilnuj, żeby sobie nic nie zrobił. Pewnie mu zimno na zewnątrz, wiec niech się przytuli albo co - wymruczał ledwo zrozumiale. Tina jednak zrozumiała przekaz dokładnie, jak zwykle. Vagan często był zdania, że była mądrzejsza od wielu ludzi, których spotkał. Wilczyca szczeknęła, raczej cicho, po czym wstała ospale i podreptała w stronę wyjścia, węsząc za nieobecnym rudzielcem.
Nawet Vagan czuł, że Veluca miał całkiem specyficzny zapach - taki jakby słodkawy, metaliczny i jednocześnie palonego drewna, więc nie powinno go być ciężko znaleźć. Albo to Vagan miał coś z nosem - każdy przecież czuł trochę inaczej.
Zadowolony z siebie i pewien kompetencji wilczycy, ork opatulił się skórami bardziej i znowu zasnął. Rana na barku goiła się dużo lepiej, gdy odpoczywał.



Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Marq Mortis dnia Nie 18:44, 18 Gru 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Zobacz profil autora
Cherry
Gamer
Gamer



Dołączył: 13 Sie 2014
Posty: 78
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Księżycowe Pola
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 19:12, 18 Gru 2016    Temat postu:
 
<center>Veluca</center>

Tymczasem Veluca nic nie robił sobie ze świtu i chociaż marzł jak cholera, dzielnie dalej spacerował lasem. Wbrew pozorom nie lubił spalać wszystkiego i nawet leżenie w lesie dawniej było dla niego uspokajające. Tylko że wtedy nie było mu tak zimno, ale dzielnie znosił ten mankament, bo czuł się psychicznie dużo lepiej. Ten chłód też był na swój sposób kojący.
Na początku miał pewne obawy czy nie zaatakują go dzikie zwierzęta, ale wszystkie, które zdarzyło mu się spotkać, kiedy tylko wyczuły jego zapach czmychały jak najdalej. Dla stworzeń, które działają instynktownie wciąż był sobą.
Aż w końcu się zmęczył i oparł o jedno z wielkich drzew, obejmując sam siebie ramionami. Wiedział jak wrócić, ale nie chciał jeszcze.
W pewnym momencie usłyszał kroki, dość ciężkie, ale lżejsze niż ludzkie. Właściwie nie były najbardziej słyszalną rzeczą, która działa się w tym lesie, ale przewrażliwiony smok zwrócił na to uwagę. Kątem oka, przez swoje czerwone włosy łypnął w stronę, z której dochodził dźwięk i jednak poczuł ulgę. To tylko Tina. Najwyraźniej ork nie wierzy w jego samodzielność, więc wysłał wilczycę. Chociaż do takiego towarzystwa Veluca nic nie miał.
- Kazał ci iść, bo jemu się nie chciało, co? - rzucił pytaniem, kiedy wilczyca się zbliżyła.



Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Cherry dnia Nie 19:18, 18 Gru 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Zobacz profil autora
Marq Mortis
Pierwszy stopień wtajemniczenia



Dołączył: 12 Sie 2014
Posty: 77
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Mordor, Ul. Ciemna 4
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:23, 22 Gru 2016    Temat postu:
 
<center>Vagan</center>

Nie usnął już z powrotem, tylko po prostu leżał na posłaniu, delektując się słodkim nicnierobieniem. To nie tak, że Vagan był leniwy, ale... Cóż, raz na rok mu się należało, prawda? Szczególnie, że przez ostatni miesiąc tłukł się jak głupi po najzimniejszych częściach kraju i znosił humorki Veluci. Znaczy, do humorków już się przyzwyczaił, stały się czymś normalnym, ale nawet Vagan w pewnym momencie poczuł się, cóż, gorzej. Zdecydował, że koniec, że jak nie odpocznie przez co najmniej kilka dni, to po prostu padnie.
Podniósł się nie tak długo po tym, jak wysłał Tinę to Veluci. Mógł przecież rozpalić ognisko i zacząć robić śniadanie, a leżakować pomiędzy. To brzmiało jak plan, dlatego też jak pomyślał, tak zrobił, wygrzebując z jednej z toreb jedzenie, które wcześniej kupił w mieście i odkurzył prowizoryczne palenisko.
Przygotowawszy wszystko przyciągnął jedną ze skór niedaleko ognia i okrył się drugą, pilnując, by nic się nie spaliło. Miał nadzieję, że zapach przyciągnie Velucę; Tina na pewno zjawi się niedługo.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
Cherry
Gamer
Gamer



Dołączył: 13 Sie 2014
Posty: 78
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Księżycowe Pola
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 20:58, 22 Gru 2016    Temat postu:
 
<center>Veluca</center>

Smok postanowił ostatecznie zabrać Tinę na resztę swojego spaceru. Była dość wielka, żeby mógł się do niej przytulić w każdej chwili. Ciepłe futerko stanowczo było tym, czego potrzebował, zwłaszcza, że wilczyca była raczej cichą i zaufaną towarzyszką.
Ufał jej trochę bardziej niż Vaganowi, co zresztą nie było tak dziwnym faktem, biorąc pod uwagę jak wysoko cenił sobie wilczą rasę na tle innych.
Niestety przyszedł czas, kiedy i futerko Tiny nie było dość ciepłe, żeby ochronić przed mrozem, który powstawał, gdy promienie słoneczne odbijały się od śniegu z powrotem do nieba. Dodatkowo robił się zmęczony i głodny, więc jeszcze długo przed południem poinformował towarzyszkę, że zamierza wracać i był pewny, że przystała na to z radością. Wilk jej rozmiarów na pewno często głodnieje...
Nawet się nie zgubił, więc z radością zauważył, że przemiana nie odebrała mu wszystkich jego umysłowych uzdolnień i wciąż dobrze orientuje się w kierunkach. A im bliżej byli, tym mocniejszy stawał się zapach czegoś smakowitego i już nawet nie musiał się skupiać, żeby z łatwością dotrzeć do jaskini.
Wewnątrz pogłaskał Tinę po łbie.
- Dziękuję - powiedział jej tylko w ramach wdzięczności, że spędziła z nim ten czas i podszedł do ogniska, naprzeciw którego od razu usiadł, kątem oka spoglądając na orka.
Nawet, cholera, nie chciało mu się teraz gadać. I miał zbyt dobry nastrój na narzekanie.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
Marq Mortis
Pierwszy stopień wtajemniczenia



Dołączył: 12 Sie 2014
Posty: 77
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Mordor, Ul. Ciemna 4
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 20:35, 23 Sty 2017    Temat postu:
 
<center>Vagan</center>

Veluca był cicho. To było... Dziwne. Nie-Velucowe, i to tak bardzo. Tina w każdym razie była Tiną i usiadła tuż przy nim, spoglądając na orka z wyczekiwaniem. Ten tylko westchnął i wygrzebał z torby większy kawał mięsa, skóra, kości i w ogóle wszystko i rzucił wilczycy, która kłapnęła szczękami w powietrzu, łapiąc mięsko bez trudu. Vagan wiedział doskonale, że te szczęki były na tyle mocne, żeby kruszyć kości. Spojrzał na mięso i warzywa, nabity na patyki jako prowizoryczne szaszłyki, po czym zaczął je odwracać jeden po drugim.
Vagan czuł się dziwnie - w kościach i w mięśniach. Stres poprzednich dni po prostu uciekł i już nie miało go co napędzać. Vagan złapał się na tym, że nie do końca wiedział, jak ma przyjąć do wiadomości to, że przez te parę dni może się zrelaksować i nie martwić To było dziwne.
- Lubisz cebulę czy mam ci dać szaszłyki bez niej? - zapytał w końcu rudzielca, grzebiąc w ogniu.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
Cherry
Gamer
Gamer



Dołączył: 13 Sie 2014
Posty: 78
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Księżycowe Pola
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 22:57, 25 Sty 2017    Temat postu:
 
<center>Veluca</center>

Veluca przechylił głowę, słysząc Vagana. O ile doskonale słyszał każde słowo, o tyle wybudzenie się ze swoistego "odpłynięcia" zajęło mu krótką chwilę, po której dopiero dotarło do niego, że pytanie skierowane było do niego.
- Nie wiem - przyznał całkiem szczerze. O ile wiedział, czym jest cebula, o tyle nigdy nie zwracał na nią uwagi, o ile znajdowała się w daniach, które ludzie mu wręczali, żeby go "ugłaskać". Nie była zresztą mięsem, więc i jej smak nigdy go nie obchodził.
- Zjem wszystko, póki towarzyszy temu mięso - dodał, spoglądając na szaszłyki. Jak dla niego, strasznie kuriozalne, ale był głodny. Właściwie to jedzenie było chyba jedyną rzeczą, na którą nie powiedział ani razu złego słowa. W końcu było jedzeniem, jak mógłby?
- Jak długo będą goić się Twoje rany? - zapytał też, nieumyślnie świdrując zakryte futrem ciało orka, w wyobraźni próbując odtworzyć miejsce, w którym znajdowała się jego rana.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
Marq Mortis
Pierwszy stopień wtajemniczenia



Dołączył: 12 Sie 2014
Posty: 77
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Mordor, Ul. Ciemna 4
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 18:24, 12 Mar 2017    Temat postu:
 
<center>Vagan</center>

- To sobie wybierz któryś - westchnął ork, wskazując na powbijane dookoła ogniska patyki. - Jak ci nie będzie smakować to zostaw, zjem później albo damy Tinie. Ona lubi warzywa, jeśli tylko nie są surowe - zaśmiał się, na co wilczyca zamerdała ogonem. Podczas ponad miesiąca, jaki spędzili razem, Vagan nauczył się po prostu tolerować dziwactwa Veluci, chociaż fakt, że niezbyt znał się na jedzeniu go trochę zaniepokoił. Postanowił jednak nie drążyć tematu.
- Mora rana, co? - westchnął, przykładając dłoń do barku. - Parę dni góra, od kiedy mogę się nią spokojnie zająć. Na orkach się zawsze wszystko szybko goi. O ile oczywiście nie są narażeni na spędzenie miesiąca na północy, w zbroi i brudzie, z bardzo małym polem manewru jeśli chodzi o zmianę opatrunku. Zresztą, sam fakt, że nie wdało się zakażenie na tyle poważne, żeby mi zgniła ręka też można podpisać pod to, że jestem orkiem. Ale, zresztą, co ja cię będę nudził, pewnie nie lubisz słuchać o takich rzeczach - wzruszył ramionami, biorąc najbliższy sobie szaszłyk i wgryzając się w mięso. Wydawał się nieco nieobecny, ale głównie przez to, że intensywnie myślał; musiał przecież zaplanować następny tydzień. Za dzień lub dwa będzie musiał opuścić źródła i zapolować i bardzo miło by było, gdyby zamiast pół tuzina królików znalazł jelenia. Dzięki temu mieliby jedzenia na około tydzień. O Tinę się nie martwił - była inteligentna, ale bardziej zaprzyjaźniona niż udomowiona. Potrafiła sama zapolować na lisy i króliki. Kiedyś powaliła nawet niedźwiedzia, więc Vagan się na prawdę nią nie przejmował.
Dzisiaj powinien się za to wybrać do gaiku przy źródłach i dokładnie go zwiedzić. Jeśli dobrze pamiętał, to rosły tu zioła używane i w lecznictwie, i w kuchni, a, jeśli mu się poszczęści, może i znajdzie trochę jajek albo jakieś dziko rosnące warzywa i owoce. Przynajmniej tyle dobrze, że gaik, odcięty od świata przez otaczające go ze wszystkich stron góry, z ziemią grzaną przez gorące źródła, istniał kompletnie nieporuszony porami roku.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
Cherry
Gamer
Gamer



Dołączył: 13 Sie 2014
Posty: 78
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Księżycowe Pola
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 15:18, 28 Mar 2017    Temat postu:
 
<center>Veluca</center>

- Czy ja wyglądam, jakbym miał wybrzydzać na jedzenie? - Prychnął głośno na orka, kładąc dłonie na brzuchu. - Schudłem odkąd wyglądam jak wyglądam - dodał z pewnym załamaniem i wziął sobie losowy szaszłyk.
Dopóki Vagan nie zamierza go otruć, dopóty raczej nie będzie narzekał na to, co je. Chociaż nie był do końca pewny, co to ludzkie ciało może właściwie jeść, ale prawdopodobnie w większości wypadków to samo, co Vagan. Miał taką nadzieję...
Jedząc składniki z szaszłyka po kolei - jakoś jego estetyka nie potrafiła przeboleć jedzenia tego w inny sposób - słuchał orka w milczeniu i przewrócił oczami, gdy ten skończył.
- Wbrew pozorom, nie lubię gadać sam - stwierdził niezbyt głośno, zauważając pewną nieobecność towarzysza. Może się czymś martwił? Nie, żeby Veluca się również nie martwił, ale z pewnością innymi rzeczami. Jego obecnym priorytetem było znaleźć sposób na powrót do własnej postaci. Najlepiej byłoby zacząć od wysłania listu do kilku kontaktów w stolicy... Problem w tym, ze nie potrafił pisać, nie miał czym, na czym ani nikogo, kto mógłby dostarczyć list.
Dlaczego wszystko, co kiedyś wymagało minimum wysiłku nagle okazuje się takim problemem? Czy robale serio mają tak beznadziejne życie, że nic nie mogą bez jakiejś pozycji?
- Beznadzieja - jęknął głośno, dojadając ostatnie warzywo, które było na patyku i padł na plecy. - Chciałbym się obudzić dopiero za tydzień...



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
Marq Mortis
Pierwszy stopień wtajemniczenia



Dołączył: 12 Sie 2014
Posty: 77
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Mordor, Ul. Ciemna 4
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 15:52, 29 Cze 2017    Temat postu:
 
<center>Vagan</center>

Wywrócił oczami na narzekanie Veluci do którego, szczerze mówiąc, był już przyzwyczajony i zazwyczaj puszczał mimo uszu. Pojadłszy, wrzucał patyki z szaszłyków w ogień. Wstał, krzywiąc się lekko gdy rana na ramieniu nieprzyjemnie zakuła, ale poza tym się nią nie przejął.
- Idę głębiej w zagajnik. Jak chcesz to chodź ze mną, - zwrócił się do Veluci, schylając się po materiałową torbę i kozik do podcinania ziół. Jeśli ma szczęście, to jabłoń pod klifem będzie właśnie obradzać. W ogóle pory roku tam nie istniały, z ciepłą ziemią i osłaniającymi zagajnik ze wszystkich stron skałami.
Zasznurował buty, zarzucił torbę na (zdrowe) ramię i skierował się w stronę wyjścia z jaskini. Jak Veluca będzie chciał, to pójdzie.
Tina szczeknęła w sposób, przez który czasem przypominała przerośniętego szczeniaka i w podskokach zerwała się za orkiem, szybko zrównując z nim krok.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
Cherry
Gamer
Gamer



Dołączył: 13 Sie 2014
Posty: 78
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Księżycowe Pola
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 20:00, 13 Sie 2017    Temat postu:
 
<center>Veluca</center>

- Ja już zmarzłem wystarczająco - odmruknął tylko. Ziewnął przeciągle i skulił się zaraz na boku, zamykając oczy. Po jedzeniu jakoś zawsze bardziej chciało się spać.
- Obudź mnie za tydzień - dodał, chociaż zdążył już zauważyć, że w tym ciele da się przespać tylko całą noc, cały dzień albo pół dnia i pół nocy. Po próbach spania dłużej zaczynało go łupać w czaszce i czuł się jakby nawdychał się sporej ilości ziół usypiających. Tak z dwukrotność jego smoczej wagi.
Cóż, zostało mu mieć nadzieję, że nic nie zaplącze się do jaskini i go nie zabije.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.rajdlawyobrazni.fora.pl Strona Główna -> Opowiadania Dwuosobowe Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4
Strona 4 z 4

 
Skocz do:  
 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

 
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo

Powered by phpBB © 2004 phpBB Group
Galaxian Theme 1.0.2 by Twisted Galaxy